Yetztu w Poznaniu od 2013 roku skupia się na japońskim ramenie i robi to w niewielkim, kolorowym lokalu niedaleko Starego Browaru. To miejsce dla osób, które mają ochotę na konkretną miskę aromatycznego bulionu, ale też dla tych, którzy szukają ramenu bez mięsa.
W menu pojawiają się shoyu, shio, tonkotsu, miso, tahintu i warianty spicy, a także ramen z kaczką lub kurczakiem. Weganie i wegetarianie mogą wybrać między innymi Shojin Vegan, Vegio czy Vege Shoyu z tofu. Do tego dochodzą gyoza, karaage, curry, wontony, kakuni, edamame, kimchi, mochi oraz ciekawostki w rodzaju wonton nachos.
Na miejscu panuje swobodna atmosfera, choć liczba stolików jest niewielka, więc w ruchliwych porach może przydać się wcześniejsza rezerwacja. Dania można także zabrać na wynos albo zamówić z dostawą. Yetztu jest kojarzone również z food truckiem Yetztu Mobile, dlatego ramenowa marka wychodzi czasem poza swój poznański lokal.
Zachęceni dobrymi opiniami oraz kilkoma artykułami brzmiącymi mniej więcej "Najlepszy ramen w Poznaniu" postanowiliśmy odwiedzić ramenownię Yetztu. Zmęczeni i głodni po podróży zostaliśmy powitani przez obsługę, która zaproponowała nam miejsca w środku lokalu albo na ogródku. Z uwagi na dobrą, letnią pogodę oraz lekko klaustrofobiczne wnętrze lokalu, zdecydowaliśmy się na drugą opcję. Miejsce było bardzo klimatyczne. Ogródek znajduje się w zamkniętej przestrzeni między blokami, jednak charakteru dodają mu zwisające lampki, małe drzewka oraz krzaki bambusowe. Po zajęciu miejsc otrzymaliśmy menu z bardzo oryginalną ofertą, naprawdę było w czym wybierać. Zdecydowaliśmy się na autorski Teritori oraz Miso Uma. Przy wyborze zostaliśmy dodatkowo zapytani czy chcemy w ramenie makaron cienki czy gruby i ponieważ obsługa poleciła nam wariant gruby (wytwarzany ręcznie w Yetztu), wybraliśmy właśnie ten. Jako że byliśmy bardzo głodni, dodatkowo na przystawkę zamówiliśmy pierożki Gyoza kurczak-kimchi. I w tym momencie niestety zaczęły się schody, ponieważ naszą przystawkę błędnie podano do innego stolika. Oczywiście takie błędy się zdarzają i nie mieliśmy tego nikomu za złe. Co więcej, w ramach rekompensaty, otrzymaliśmy naszą przystawkę za darmo, ale niestety dopiero kiedy już jedliśmy ramen. Pierożki były dobre, fajnie było czuć kimchi i ciasto było bardzo delikatne. A teraz gwóźdź programu. Z góry uprzedzam, że nie jestem wielkim znawcą ramenów. Jadłem w kilku ramenowniach, a nawet samemu w kuchni zdażyło mi się to danie parę razy upichcić (z lepszym lub gorszym skutkiem). Niestety, na tle pozostałych ramenów, które miałem okazję spróbować, ten wypadł naprawdę słabo. Zacznę od Teritori. Na duży plus spoko zrobione mięso, ale na tym pozytywy się kończą. Mięsa, które stanowiło dla mnie największy atut, niestety dużo nie było, dodatkowo jajko było rozgotowane (jak widać na zdjęciu, żółtko ścięte) i jedząc je nie było czuć smaku bulionu, no i na koniec sam bulion. Bulion w najlepszym przypadku po prostu tam był, niestety nijaki i bez smaku, ale był. Mimo, że byłem głodny, to jadło mi się naprawdę ciężko i czekałem, aż to się wreszcie skończy i po zjedzeniu pozostał po prostu niesmak i duże rozczarowanie. Jeżeli chodzi o Miso Uma to w jego przypadku było odwrotnie, ponieważ bulion był w porządku, było czuć dużo smaku, ale dodatki (których było jak na lekarstwo) były nijakie, a szczególnie mięso. Dodatkowo muszę wspomnieć o makaronie, który powinien stanowić dopełnienie bulionu, wchłaniać go i umilać jedzenie, a tutaj miało się wrażenie, że stanowił zapychacz, który ma po prostu gościa nasycić bez żadnej wartości dodanej. Zajmował też dużo miejsca w misce, przez co miało się wrażenie, że mamy przed sobą dużo bulionu. Brak smaku makaronu i jego ilość tylko nasilały nasze rozczarowanie. Przyszliśmy głodni i ciekawi, a wyszliśmy zawiedzeni i pełni, ale niezaspokojeni. Myślę, że gdyby to był pierwszy ramen, który w życiu jadłem to niestety nie spróbowałbym znowu.
Serhii Malishchuk
Bardzo i bardzo słabo....
Przypadkiem weszliśmy nie w te dzwi i tym samym sprawdziliśmy że na prawdę makarony w 100% swojskie😄. Lokal bardzo mały, widać że wyciągają maxa z każdego centymetra przestrzeni, ale poza tym nie jest tu jakoś mega ciasno. Miła obsługa, młode i sprytne osoby, widać że lubią swoją prace. Jednak jedzenie to koszmar. Kurczak w miarę spoko ale wieprzowina z taką ilością majonezu to katastrofa. Rameny — totalna porażka. Ilość mięsa to trzy cienko ścięte plasterki, na dużą porcje. Poza tym ilość makaronu jest absurdalno duża, to bardziej makaron o smaku ramenowym, a nie prawdziwy ramen. Sam smak to chyba bardziej kostka bulionu rozrobiona w wodzie, czym bulion który gotują kilka dni jak piszę menu. Nie wiem dla czego to miejsce takie popularne, rameny nam totalnie nie smakowały. Dla tych którzy jedli prawdziwy ramen to miejsce lepiej omijać!
Placyk Kostecki
Choć lokal na prawdę niewielkich rozmiarów (może się zdarzyć że poczekacie chwilkę na miejscówkę) to właśnie klimat 🇯🇵 czuć tutaj srogo! Jako ramenowy świrus z czystym sumieniem… oraz talerzem 👅 moge bezapelacyjnie polecić spróbowanie oferty ekipy YetzTu 🍜 Wyboru co nie miara! (Bo jeszcze dostajecie bonus menu nieistniejącej już Mikoyi). Byłem wielokrotnie i nigdy się nie zawiodłem 👌🏻 Czy jest to najlepszy 拉麺 w Poznaniu? Oj Nie, aczkolwiek w całokształcie - i menu i jakość i porcje i wystrój i obsługa itd. - wszystko pracuje na to żebyście opuścili to miejsce usatysfakcjonowani 👄 Znajdzie tam coś dla siebie, ktoś kto wymaga już coś więcej od ramenu - jak i Ci którzy dopiero pierwszy raz „dotykają” tegoż wspaniałego dania tematyki.
Młody Jot
Druga wizyta w yetztu. Tym razem skosztowałem Kamo - czyli ramen z kaczką. Bardzo smaczny, wyrazisty. Próbowałem też pierożków wonton z warzywami - ciekawa pozycja na przystawkę z owocowym majonezem. Jeśli chcecie poczuć azję na talerzu to miejsce jest zdecydowanie dla Was. W środku klimat japoński, można skosztować sake na ciepło i innych japońskich trunków. Byłem w tygodniu ok 17 także miejsce bez problemu się znalazło ale jak chcecie w weekend po polecam wybrać się wcześniej bo są kolejki.
blue.valentine0
Marika jest po prostu wspaniała! Jestem wegetarianką ale zdarza mi się jest zupy i potrawy gotowane na mięsie, miałam dużo pytań dotyczących ramenu który będzie pyszny i aromatyczny a jednocześnie który był by podany bez mięsa, Marika wszystko wyjaśniła i poleciła potrawy. Jest niezwykła ciepłą osobą i to miejsce zyskuje na tym że tutaj pracuje. Pozdrawiam serdecznie Marika!
Alicja Tomczak
Poznańska ramenownia z tradycjami!
To jedna z pierwszych ramenowni w Polsce, która zdobyła ogólnokrajowy rozgłos. Jest bardzo niewielka, często trzeba odstać swoje, by tam zjeść. Na szczęście dorobili się swojego ogródka na podwórku sąsiedniej kamienicy. Nie robią rezerwacji!
Jedzenie zawsze w punkt, pyszne, nie za słone, makaron elastyczny, buliony pełne smaku. Polecam!